Ania i Michał



Ahhh.. co to był za dzień.. działo się dużo, działo się szybko, nawet nerwowo bym powiedział.. to jakie czarne chmurzyska (niemal dosłownie) otarły się o moje włosy tego dnia to dawno nie widziałem.. aale, wszystko się „upiekło”, ciutkę pokropiło po mszy, tak symbolicznie, jakby na obmycie starych spraw na nowe życie, a potem już tańce-hulańce i inne atrakcje. To był bardzo rodzinny dzień.. no niby tak zawsze, ale tutaj wyjątkowo. Żywioł – Państwo Młodzi, rodzina, goście. Do samego końca. tak lubię 🙂
Aaa.. i o mało mnie ten mały piesek nie pożarł na powitanie! 🙂
Przyjęcie weselne – Leśny Dwór Kosarzyska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *